Noc w szkole

Czy to możliwe, żeby uczniowie tak ochoczo pędzili do szkoły? W dodatku na 17 godzin, z planami na kolejny raz? Wydaje się to nie do pomyślenia? A jednak to się działo naprawdę. Spędzenie w niej całej nocy pokazało szkołę z innej perspektywy, nie tylko jako budynku, do którego trzeba przyjść rano z odrobionymi lekcjami. Ale także miejsca, gdzie można coś zorganizować, dobrze się bawić i miło spędzić czas przy okazji poznając się nawzajem i integrując. 

W tym celu dwadzieścioro uczniów piątej klasy (wraz z kilkorgiem rodziców) przyszło do szkoły w piątkowe popołudnie 13 września 2019 r. Wyposażeni w torby i walizki wszelakich kształtów i rozmiarów, dzieciaki zaczęły od  urządzania sobie „sypialni” w sali nr 32. Następnie nasi piątoklasiści udali się do sali gimnastycznej. Tam w ruch poszła piłka- nożna, do siatkówki, koszykówki, dzieci planowały sobie zabawy i organizowały rozgrywki: w piłkę nożną, zbijaka, młynarza a nawet zabawę w gąski. Z tej okazji wszystkie dzieci zwiedziły magazynek na sali gimnastycznej, pełen rekwizytów i przeróżnych piłek. Odkryły ze zdziwieniem, że ich wychowawczyni umie grać w kosza, a mama jednej z dziewczynek w nogę! Później były także inne zajęcia, m.in. gra w „prawdę czy pytanie”, dyskoteka,  seans strasznego filmu. Na kolację były gorące, smaczne tosty, przekąski zajadane potem w klasie i soki, woda, kompot, herbata… A czas uciekał. Od północy liczyły się już tylko godziny pozostałe do odbioru dzieci przez rodziców (do 9.00 w sobotę). Po nocnych spacerach i umyciu zębów dzieciaki, niezrażone późną godziną, wskoczyły do swoich śpiworów i słuchając czytania książki szybko… Zapadły w sen? Nie! Postanowiły bawić się w chowanego w szkole. Czy wiecie, jak wygląda szkoła nocą? Na to pytanie my znamy już odpowiedź. Wiemy również, że można polubić szkołę i odnaleźć tu swoje miejsce, można traktować szkołę jak drugi dom, w którym przecież spędzamy tak wiele czasu. Dzięki pomocy rodziców, udało nam się stworzyć atmosferę, pełną zabawy, akceptacji, życzliwości i domowego klimatu. Ułatwiały nam to swobodne spacery po szkolnych korytarzach w kapciach i pidżamach, wspólne posiłki na stołówce i oglądanie filmów „na leżąco”. Rankiem zaś, kiedy strudzone całonocnym czuwaniem dzieci spały, jedna z mam upiekła nam wyjątkowe, śniadaniowe pączki. Niespodziewanie, szkoła okazała się nie tylko miejscem nauki, ale także zabawy i rozrywki lepszej od komputera, czy telewizji. Galeria zdjęć